
Wydawać by się mogło, że fotografowanie jelonka rogacza znanego pod łacińską nazwą Lucanus cervus, to nic trudnego. Rozmawiając z wieloma kolegami i oczywiście koleżankami doszedłem dawno temu do wniosku, że opowiadając o fotografowaniu jelonka rogacza, jednego z największych chrząszczy jakiego możemy napotkać w naszym kraju nie wszyscy mieli na myśli owada…. Tak i nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ wiedza przyrodnicza w naszym kraju kuleje a szkoły nie zapewniają harmonijnego rozwoju młodzieży w tym zakresie. Sam przedmiot biologii traktowany jest serio jedynie w klasach sprofilowanych kształcących potencjalnych kandydatów nauk medycznych i przyrodniczych.

Obiegowe określenie ,,jelonek” często dotyczy samca sarny. Tak, tak, dawno temu jeden z kolegów na moje zapytanie czy zna jakieś miejsce gdzie można fotografować jelonki wskazał mi pole uprawne niedaleko swojego domu. Oczywiście ,,widywał nie jeden raz i nawet te rogi ma w domu”. To oczywiście wyjaśniło o jakie zwierzęta chodzi.
A tak naprawdę to nawet jeśli ktoś kategorycznie stwierdzi, że mówi o owadach, to tez niekoniecznie zawsze ma ten gatunek na myśli. Widywałem zdjęcia ,,jelonków”, które okazywały się rohatyńcami, a czasami nawet przedstawicielami kózkowatych – Cerambycidae. Wiedza przyrodnicza jak juz napisałem jest w naszym społeczeństwie w zaniku, ale jak może być inaczej gdy 40% Polaków nie wierzy w ewolucję. Jak może być inaczej gdy zamiast muzeów przyrodniczych tworzy sie kolejne muzea promujące nasze powstańcze klęski narodowe i gloryfikujące wojny i zabijanie?
Ale wracajmy do jelonków, przepięknych chrząszczy, które pomimo prowadzonej w kontrowersyjny sposób gospodarki leśnej jeszcze są do napotkania. A gdzie ich można napotkać? Podpowiem, na pewno na Lubelszczyźnie. Oczywiście występuje w wielu stanowiskach, w całym kraju, ale pomimo swoich imponujących rozmiarów wcale nie jest go łatwo wypatrzeć.

Nie będę oczywiście wskazywał stanowisk, bo powiem szczerze, dla dobra tego gatunku lepiej by nie odwiedzały go chordy miłośników makrofotografii. Miałem kiedyś przypadek, że wskazując jednemu koledze stanowisko gdzie może go fotografować, zrobiłem źle, ponieważ kolega okazał się przy okazji namiętnym handlarzem okazami przyrodniczymi i przywiózł ze sobą innych kolegów. O efektach przekonałem sie jadąc dwa dni później na to pewne stanowisko w centralnej Polsce. Jelonków juz nie było. Sami możecie sobie odpowiedzieć co sie z nimi stało. Jak go szukać? Przede wszystkim trzeba znależć odpowiednie stanowisko, z dużą ilością starodrzewu, głównie dębowego, chociaż jelonek nie gardzi i innymi gatunkami drzew. Podpowiem, że niekoniecznie trzeba go wypatrywać wyłącznie na ziemi…. 😉 Jelonek rozwija się w spróchniałym drewnie przez kilka lat. Natomiast dorosłe prowadzą żer uzupełniający spijając soki ze zranionych drzew.

A jak fotografować. Z tym wiążą sie pewne reguły, dotyczące głównie dystansu i użytych obiektywów. O dziwo stateczny tryb życia umożliwia wykorzystanie statywu, bo owad ten nie jest zazwyczaj specjalnie ruchliwy… Statyw pozwala na szaleństwo światła zastanego, zabawy blendami, filtrami i wszelkiego rodzaju dobrodziejstwami fotograficznymi. Obiektywy: Tutaj próbowałem różnych, ale długie ogniskowe nie sprawdzają się zbyt dobrze, chyba, ze chcemy zachować dystans. Z powodzeniem użyć można i obiektywów o odwzorowaniu 1:2 i mniejszych. Jelonek jako ,,obiekt” jest sporych rozmiarów i w ujęciach bocznych łatwo można utracić ostrość pierwszego planu. Długie ogniskowe pozwalają na ładne rozmycie tła, ale często tracimy na ostrości plan dalszy w tym szczegóły anatomiczne chrząszcza poza powiedzmy imponującymi żwaczkami. Czasami to efekt zamierzony 🙂

Z filmowaniem jest trochę lepiej, bo to całkiem inny wymiar. Poniżej bardzo amatorski film autorstwa mojego i mojego Syna Kuby. Proszę o wybaczenie, bo to jeden z pierwszych filmów jakie montowałem i wyszło to na swój sposób ciekawie, niemniej nie uniknąłem książkowych błędów jak zoomowanie etc.
Film jest dostępny w serwisie YouTube, link powyżej, ale można go obejrzeć i tutaj.
Już na filmiku widzimy, że najbardziej atrakcyjnym tematem jest walka pomiędzy samcami. Faktycznie, w okresie rójki, walki takie, polegające na spychaniu konkurenta z gałęzi, czy powierzchni pnia są godne obejrzenia.


Do ,,statycznych” jelonków odpoczywających sobie na pniu można z powodzeniem wykorzystać statyw i dowolnie modyfikować warunki ujęcia. Jelonki najczęściej nie przebywają na otwartym słońcu i wielce sie nie eksponują, jako, że takie zachowania bywają dosyć ryzykowne i prawdopodobieństwo wypatrzenia ich przez ptaki jest spore. Dlatego tez wypatrywać musimy ich często w cieniu gdzie światła nie jest za wiele. Zaniepokojone potrafią dosyć szybko przemieszczać się po korze drzew, zawsze do góry.

Samo poszukiwanie naszych modeli do fotografowania bywa czasami wielką i niezapomniana przygodą, zwłaszcza w trakcie padającego deszczu w ciemnym lesie ! Proponuję spróbować, to coś co zostaje w pamięci !


No tak, cały czas pokazuję jelonki, ale w zasadzie same samce, a samice? Mniej rzucające sie w oczy, ze względu na brak imponujących żuwaczek, czasami bywają ,,niedoceniane” przez fotografów. Ten dymorfizm płciowy jest właśnie w przypadku tego gatunku cechą wybitnie czytelną.


Przyznam, że tez posiadam w archiwum zdecydowanie mniej zdjęć samic niż samców. mimo wszystko wszyscy czekają na te samce z imponującymi męskimi ,,walorami” 😉
No i w zasadzie to tyle co warto by wiedzieć wybierając sie pierwszy raz na foto łowy tych przewspaniałych pancernych reliktów jak ktoś ich ładnie nazwał. To że pancernych mogę zrozumieć, ale te relikty pomimo biologicznego uzasadnienia brzmią moim zdaniem trochę obraźliwie 😉


