Czarne diabły czyli goniąc kormorany….

Siedząc w domu przywalony niezłym przeziębieniem, które ,,załapałem” na wyjeździe, na którym fotografowałem kormorany czarne, zdecydowałem sie wtrącić głos do dyskusji o szkodliwości kormoranów i całokształcie nagonki na te bardzo zajmujące ptaki. W zasadzie w trakcie wycofywałem sie wielokrotnie z pisania, bo na dobra sprawę wszyscy o nich piszą. Albo bronią, albo prześladują. Ja bym chciał je obronić, bo mi ich żal, szkoda mi że ulegają presji jakichś polityków, pismaków, czy ten krótki tekst im pomoże? Może przekonam chociaż jedną osobę? Taki mam cel….

Przyznam, że nie mam w swoich zbiorach jakichś oszałamiających zdjęć kormoranów,, ale coś tam znalazłem, więc wrzucam by zilustrować ten wpis. Dlaczego zdjęcia nie są wybitne? Otóż jak na razie nie planowałem specjalnej ,,zasiadki” na nie, a wszystkie zdjęcia są raczej kadrami z ,,podchodu”, na dodatek nie tak bardzo uważnego, tylko zgoła przypadkowego. Te płochliwe ptaki zachowują spory dystans do obserwujących ludzi i nie tak łatwo je podejść. Więc tak, najczęściej wychodzę na spacer z aparatem, nad jakiś zbiornik wodny i wtedy udaje sie je sfotografować, najczęściej w locie. Często przypadkowo…

Zdarzają się też kadry mniej dynamiczne, ale to właśnie kwestia przypadku. Może gdybym ustawił sie specjalnie na ich fotografowanie byłoby to bardziej efektywne. Oczywiście w sieci jest masa udanych zdjęć, ale by tak naprawdę uzyskać takie efekty, trzeba sporo wysiłku. A ja przyznam, z reguły jestem zbyt leniwy na takie czatowania. A zdjęcia dokumentacyjne coraz bardziej mnie zajmują, bo tracenie energii na perfekcyjne kadry jest dla mnie uciążliwe.

Więc tak…Mamy więc z jednej strony bardzo ciekawy gatunek, który można zaliczyć nawet do drapieżników, zaś z drugiej strony przeklinanego przez wędkarzy i rybaków ptaka. Dodać musimy szczerze, że pomimo częściowej ochrony, ptak ten jest zwalczany i zabijany przez grupę ,,inicjatywną”, związaną ze środowiskiem wędkarsko-rybackim. Czy rzeczywiście szkody wyrządzane przez te ptaki są tak wielkie? Czy nagonka na nie nie przypomina Wam nagonki chociażby na wilki, które tez ,,przeszkadzają” tym razem myśliwym, czy na łosie, które wraz z drzewami przydrożnymi bardzo ,,przeszkadzają” kierowcom, czy na bobry ,,odpowiedzialne za powódź”?. Kulisy tych ,,utrudnień dla ludzi” jakie elementy przyrody ożywionej powodują, zamyka się w podsumowaniu: drzewa na poboczu trzeba wyciąć, a zwierzęta przeszkadzające usunąć, czyli fizycznie wyeliminować. Jako, że tutaj najbardziej inicjatywna jest grupa mająca oficjalny dostęp do broni czyli myśliwi, domyślamy się, że chodzi tutaj o zwykłe zabijanie w majestacie prawa, czyli warto by wszelkie ograniczenia dla myśliwych usunąć….

Mało sympatyczna dla zwierząt, grupa myśliwskich hobbystów, znajduje proste rozwiązania dla wszystkich gatunków, które albo by się pozyskało dla trofeów, albo po prostu do nich postrzelało, ot tak dla sportu. Strzelanie do wszystkiego co ma skrzydła i lata, jak i chodzi na czterech kończynach (bywa, że na dwóch również) to ulubiona rozrywka myśliwych. Zainteresowanych wyczynami braci łowieckiej zachęcam do prześledzenia otchłani Internetu. I nie mówmy tutaj o ,,etyce myśliwskiej” bo nie ma czegoś takiego jak etyka zabijania dla przyjemności. Bo dla myśliwych strzelanie to nie obowiązek, leczy przyjemność.

Skąd te opinie o kormoranach? Kluczowym elementem oskarżenia jest sposób odżywiania się kormoranów czarnych. Dietę stanowią ryby. I o konsumpcję ryb rybacy mają żal do kormoranów. Czy stanowi to problem, z pewnością lokalnie tak, ale nie przesadzajmy. najgorsze jest wdrukowanie ludziom zagrożenia, by nastawić opinie publiczną przeciwko jakiejś grupie zwierząt. Czy dane podawane przez rybaków są prawdziwe, czy przeszacowane? Tego nikt nie wie, bo tak po prawdzie dowodów na nadmierną konsumpcję nie ma. Nie wiemy przecież, czy brak ryb w stawie spowodowały kormorany a może choroby zakaźne, a może zanieczyszczenia? Kormorany konsumują w opinii naukowców bardzo duże ilości ryb taktowanych przez hodowców jako ,,chwast rybi” czyli ryby o mniejszej przydatności jakościowej i niepożądane w stawach hodowlanych. Więc niekoniecznie zjadają wartościowy narybek. Jest przy okazji wiele rozwiązań mogących stanowić pomost pomiędzy utrzymaniem kormoranów bez ich nadmiernej redukcji, a narybkiem hodowlanym, by ograniczyć jego straty.

Jako metodę podaje sie wzorem chociażby Wielkiej Brytanii wprowadzanie sztucznych wysp, pod którymi będzie sie miał gdzie schować narybek. Bo kormorany preferują raczej mniejsze ryby, niż wielkie, a o takich stratach najczęściej opowiadają hodowcy. Te małe ryby to ryby w większości niehodowlane. Z pewnością ofiarami padają również hodowlane, ale nie są zapewne ilości przedstawiane histerycznie przez hodowców. W naszym kraju kochamy przesadę. Gdy dochodzi do incydentu z udziałem wilków, czy niedźwiedzi zwabionych niedomkniętymi śmietnikami – to zawsze znajduje sie aktywista który krzyknie ,,boję sie o własne dzieci” i rusza fala hejtu. Podobnie było z bobrami, które zalewają pola rolnikom i doprowadzają do powodzi i trzeba ich wybijać, bo potoniemy. Wszystko byśmy zredukowali, by z uśmiechem kretyna patrzeć jak ekosystem się rozpada. Najgorsze, że na takiej demagogii żerują głównie politycy, również z uśmiechami kretynów pokrzykujący na wiecach, ze drzewa trzeba wyciąć, bo nas przywalą, a faunę wystrzelać bo nas po prostu zje.

Czasem ze zgrozą czytamy jak to obywatele biorą inicjatywę ,,w swoje ręce” i pozwolę sobie wkleić poniżej fragment z wpisu ze strony jestemnaptak.pl

„..Ostatnia hekatomba kormoranów miała miejsce w czerwcu 2005 roku, kiedy to ktoś dostał się do kolonii na terenie rezerwatu Jeziorsko i zabił około 600 piskląt. Powyrywał im skrzydła i łapy, połamał kręgosłupy, poodrywał lub poobcinał głowy. Leżały na ziemi, unosiły się na wodzie, zwisały z drzew i krzaków. Wśród nich dogorywały te, które w przerażeniu same rzucały się z gniazd. Wszędzie pióra, krew i trwoga. Wyglądało to jak dzieło szaleńca. Ale szaleniec nie chodzi z drabiną, nie działa w zespole ani na pokaz. Rzadko też chroni go zmowa milczenia. Sprawców tamtej masakry nie udało się ustalić.”

Aż sie wierzyć nie chce, ze stać nas na takie okrucieństwo….Ale reakcje takie to efekt wyliczeń hodowców i wędkarzy, które są oderwane od rzeczywistości, a o wszelkie niepowodzenia hodowlane oskarża się te ptaki. Po kalkulacjach, okazuje sie, że wyliczenia te według których za chwilę nie będzie wcale ryb, oparte są o błędy metodologiczne. A ilość zjadanych przez ptaki ryb hodowlanych mieści sie w granicach błędu statystycznego, czyli niemalże jest bez znaczenia. Wielkim błędem jest również przyjęcie założenia, że populacja kormoranów będzie sie stale rozrastać. Jest to nieprawdą, ponieważ żadna populacja nie będzie sie rozwijać w nieskończoność i wcześniej czy później się ustabilizuje, ba nawet może zacząć się tendencja spadkowa liczby osobników, wywołana czynnikami klimatycznymi a nawet chorobowymi. No i winiąc kormorany nie zwracamy uwagi na szkody spowodowane przez nas ludzi, przez kłusowników, zatrucia chemikaliami etc. Tych oczywistych prawd nie zauważają ludzie, których światopogląd i wiedza rozpoczyna się na wysokości jamy ustnej a kończy na zwieraczu odbytu.

No i są jeszcze ,,niszczone drzewa”, podawane z ,,trwogą” dane sugerują, że za chwile w naszym kraju nie będzie drzew, bo wszystkie obsiądą kormorany i zniszczą swoimi odchodami. Oczywiście trudno zaprzeczyć, w koloniach kormoranów czyli na ograniczonym obszarze dochodzi do niszczenia drzewa odchodami, ale to jest tak naturalny proces, że przedkładanie go ponad przykładowo niekontrolowaną wycinkę drzew, czy zwykłe wiatrołomy co ma niemalże miejsce w całym kraju, jest naprawdę poważnym nadużyciem.

Po latach stabilizacji gatunku, który był w naszym kraju na ,,wymarciu” populacja sie ustabilizowała. Jawi nam sie obraz stabilnej mocnej populacji gatunku jakim jest kormoran czarny, oraz z drugiej strony wszystkie działania by znowuż doprowadzić do sytuacji takiej, w której uznamy że jest to gatunek na powrót zagrożony.

Najbardziej irytuje, że krzykacze nie szukają żadnych innych rozwiązań, poza eksterminacją tych ptaków do zera w niektórych środowiskach. Ta eksterminacja, niestety bardzo kojarzy mi się z hasłami ,,czyńcie sobie ziemie poddaną” i innym religijnym bełkotem.

Dla mnie kormorany to fascynujące ptaki, fascynujące, ze względu na niesamowite strategie polowania (przypominające zachowania socjalne wilków, w trakcie polowań zbiorowych). Niesamowite ze względu na fakt wielkiej wagi w zakresie regulowania ekosystemu. Bo naprawdę to zasadnicza rola i dla ekosystemu jest to ważny gatunek. A przy okazji to ptak naprawdę przepiękny, bo jak sie wpatrzymy w szmaragdowe oczy dorosłych kormoranów, to w nich utoniemy 🙂

I tak patrząc na kolonię kormoranów wygrzewająca sie w słońcu w mroźny lutowy dzień, trudno mi było pozbyć się wrażenia że znana wszystkim piosenka Piotra Szczepanika, w większości ludzi budzi jednak pozytywne skojarzenia związane z tymi ptakami, do posłuchania z serwisu YouTube

Mam nadzieję, że kogoś tam przekonałem i mamy przynajmniej jednego sympatyka kormoranów więcej 🙂 Byle do wiosny 🙂

Please follow and like us:
Pin Share

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

RSS
Follow by Email