Pamiętam, że dawno, dawno temu, czyli w latach mojej młodzieżowej aktywności przyrodniczej, żaby były tak powszechnym elementem składowym fauny, że nikt sie nie zastanawiał, co by to było, gdyby ich nie było.. Nikt, ponieważ w każdym miejscu od domowego ogródka zasiedlanego licznie przez ropuchy, na leśnym bajorku zasiedlonym nie tylko przez żaby ale i traszki zakończywszy, nikt nie wyobrażał sobie, że może nadejść taka chwila, że trudno będzie je napotkać.

Pierwsze otrzeźwienie w moim przypadku przyszło jakieś 15 lat temu. Wybierałem się w fotograficznych zamiarach na śródleśne bajorko, w którym oprócz mnogości żab były tez traszki. Jako, że było to okres początku kwietnia, oraz intensywnych żabich godów liczyłem na całkiem udane kadry. Wchodząc do lasu, w oczy rzuciła sie nowa droga ułożona z płyt betonowych. Takie typowe podejście służb leśnych do utwardzania dróg służących do wywozu drewna. W samej starej drodze nie było niczego co należałoby zmienić ot wcześniej wysypana szutrem, poprzerastana roślinami. Trwało w niej życie bezkręgowców i to ciekawych. W zarośniętych rowach tkwiła woda i to długo, bo jeszcze w sierpniu można było napotkać całkiem wysoki jej poziom.

Zarośnięte pobocza gwarantowały bogactwo fauny w zaroślach buszowały drapieżne płazy i gady 🙂 Wyłożenie płytami drogi doprowadziło do konieczności pogłębienia poboczy, czyli oględnie odwodniono cały obszar drogi. Wycięto ,,chwasty” wszystko elegancko wygolono… Po dojściu do przyległego do starej drogi zbiornika, okazało sie, że zbiornika nie ma…Wody nie było, pozostało wysychające grzęzawisko bez żab….

Woda zniknęła w odpływowych rowach odwadniających, gdzieś przepadła. Las stał sie dostępny dla ciężkiego sprzętu wycinkowego. I to był pierwszy wstrząs. Bo za może i słuszną decyzją z punktu widzenia ekonomii (bo nie ekologii), odwadniającą pobocza i mikro zbiorniki wodne przyszło załamanie lokalnego ekosystemu. Wtedy zrozumiałem, że to wszystko idzie w kierunku zagłady płazów, które jak wiemy wszyscy, bez wody rozmnażać się nie mogą.

Przez wiele lat po tym incydencie nie miałem czasu by zająć się obserwacjami i fotografią w dotychczasowym wymiarze czasowym. Az wreszcie przyszedł czas, na pogłębione obserwacje w jednym ze zbiorników przeciwpożarowych w lasach niedaleko Lublina. Otóż zawsze zasobny w wodę zbiornik, a okoliczne obniżenia i zagłębienia terenu w okresie końca marca i początków kwietnia bogate w wodę oblegane były przez żaby w miłosnych uniesieniach przedłużające gatunek. Tym razem tak nie było.

W zbiorniku wody było mało, ponieważ bezśnieżna zima nie zasiliła go w wodę, a i okoliczne zagłębienia były suche.
I wtedy zobaczyłem coś co mnie poruszyło. Pamięć u płazów była na tyle dobra, że miejsce gdzie się narodziły wybrały na miejsca na pozostawienie swojego potomstwa. A wody nie było. Natura była silniejsza, złożyły skrzek na powierzchni wilgotnego mchu, tam gdzie kiedyś była woda. Oczywiście bez możliwości jego zapłodnienia, do którego dochodzi w wodzie.

Skrzeku było bardzo dużo, wody zaś wcale i wtedy pomyślałem, że jest naprawdę źle. Wieczorne pohukiwania żab są coraz rzadsze i chociaż z pewnością są miejsca, gdzie płazów jest dużo, to w skali kraju, na większości jego połaci, tam gdzie mamy zaznaczony wyraźnie deficyt wodny, płazów juz nie ma.
Płazy na całym świecie dziesiątkuje prócz braku wody pasożytniczy grzyb Batrachochytrium dendrobatidis. Grzyb ten powoduje rogowacenie skóry płazów zaburzając oddychanie (większość wymiany gazowej u płazów zachodzi przez skórę) i gospodarkę elektrolitową. Jest to grzyb, którego niestety stwierdzono i w Polsce. Choroba jaka wywołuje to chytridiomikoza. Pozwolę zamieścić poniżej schemat jak przebiega.

Wstrząsające, ale to rzeczywistość. Zagrożonych wyginięciem w skali światowej jest około 40% gatunków ! I to nie w dłuższej perspektywie, tylko perspektywie najbliższych lat. Do tego wymierania przyczyniają się i spływające do zbiorników wodnych toksyczne nie tylko dla płazów herbicydy, pestycydy, metale ciężkie.

Jak dołożymy do tego zmiany klimatyczne, koło złych zdarzeń się domknie. Niech nikt nie popada w nadmierny entuzjazm z powodu tegorocznej zimy, która co prawda była śnieżna, ale deficytu wody nie wyrównała. Susze, pożary, dokładają się do kręgu tej zagłady.
Płazy do rozwoju potrzebują płytkich dobrze nagrzanych zbiorników, nie wartkich rzek, zwłaszcza popowodziowych. Intensywne deszcze wymywają z resztek płytkich zbiorników kijanki jak i młode i dorosłe osobniki, czasami wynosząc je na pobliskie drogi, na których samochody dokonują końcowej egzekucji. Idiotycznie prowadzona gospodarka melioracyjna skierowała większość wód opadowych do kanałów i rzek co pogłębia cały kryzys wodny, który w Polsce jest bardzo silnie zaznaczony. Tutaj ,,przodujemy” w całej Europie. Deficyt wodny wywołany jest bardzo niską retencją wód opadowych, która w naszym kraju wynosi jedynie około 6%, a w niektórych krajach jest nawet 6-7 krotnie wyższa niż w Polsce.

Razem z żabami znikają i ropuchy, kiedyś obligatoryjni mieszkańcy każdego przydomowego ogródka. Oprócz wymienionych zagrożeń, dużo złego przynosi elementarny brak wiedzy na temat ich pożyteczności. Przedstawiane przez niedouczonych rodziców zapatrzonych w telewizor czy androida, jako paskudnie i niebezpieczne zwierzęta (do tego przykładają sie zidiociali dziennikarze wypisujący takie ,,chwytliwe” bzdury) dzieciom, powodują wpajanie kretyńskich założeń ,,czyńcie sobie ziemię poddaną”, oraz reakcje niechęci i obrzydzenia a w skrajnych przypadkach nawet zabijania tych pożytecznych i wspaniałych zwierząt.

Oczywiście są i samochody i zabijanie ropuch podobnie jak żab na drogach. Czasami mam wrażenie, że ludzie celowo rozjeżdżają płazy widząc jak przechodzą przez drogę do zbiorników wodnych w czasie wiosennych wędrówek. Nie jeden raz widziałem wyraźny ,,slalom” ubłoconych kół na leśnej asfaltowej drodze, i na drodze slalomu rozjechane nie tylko płazy ale i gady. Ludzie boja sie tego czego nie rozumieją. A przyrody w naszym kraju praktycznie się nie uczy. A jeśli nawet jest w programie nauczania to przekazywana jest w nieprawidłowy sposób, czyli realizacja programu bez zrozumienia czegokolwiek. Ktoś ładnie powiedział ,,nie ochronisz tego, czego nie rozumiesz, nie zrozumiesz jeśli nie pokochasz”. To sobie wszyscy powinni wziąć do serca, ci którym ta przyroda jest bliska i nie chcą swoim wnukom pokazywać jak wygląda żaba w kolorowym atlasie, zamiast na leśnej polanie. Poniżej krótki filmik mojego autorstwa. Film jakościowo taki sobie, ale przeżycia przy kręceniu bezcenne 🙂
Zbliża sie okres żabich godów, wszystkim życzę tylko takich widoków jak ten poniżej i apeluje jak w tytule, jeśli widzisz żabę to zwolnij, daruj jej życie, dla niej i dla Twoich pokoleń !


