No i mamy dzisiaj ostatni dzień sierpnia.
Część trzecia o pająkach jeszcze nie dokończona, więc zabiorę Was na chwilkę na sierpniowe łąki, na których żółtości nie zabraknie…

Przyznam, że entuzjazm wynikający z obcowania z naturą w żółtościach, w tym roku nie jest taki jaki był w latach ubiegłych. W tym roku owadów i pajęczaków pozujących na nawłociach jest zdecydowanie mniej. Czym to jest spowodowane? Prawdopodobnie deficytem wody. A może cały ekosystem właśnie zaczyna się rozstrajać? W każdym razie z roku na rok bezkręgowców jest coraz mniej i mniej. Tych posilających się na roślinach również. No ale kilka zdjęć zawsze udaje się zrobić. Zazwyczaj, o ile upały pozwolą na wyjście w teren bez obawy udaru cieplnego 🙂
Te żółtości na łąkach i nieużytkach, to zawsze był dla mnie czas fotołowów na modliszki, modliszek mimo wszystko jest sporo, i chociaż są miejsca, gdzie występuje obficie, to w niektórych w tym roku jej nie spotkałem, chociaz wydawało mi się, że będzie…

Jest i deficyt wielu gatunków błonkówek, a nawet o zgrozo muchówek, których zawsze było sporo. Jakiś taki niezbyt ciekawy czas nastał przypominający ,,insektokalipsę” jak to ktoś ładnie nazwał. no ale mówimy o żółtościach. O żółtościach na naszych łąkach decydują wybrane rośliny. Oczywiście w tym wpisie uwzględniam tylko trzy najbardziej charakterystyczne, w tym niestety rozprzestrzeniającą się ekspansywnie nawłoć kanadyjską, która z jednej strony malowniczo wygląda, a z drugiej strony determinuje poważny spadek bioróżnorodności tam gdzie rośnie. Jej zdolności do opanowywania nowych środowisk, są zastraszająco skuteczne. A mechanizmy ograniczające rozwój pozostałych roślin w jej otoczeniu przez nią stosowane mogły by być kanwą niezłego horroru 😉

Chociaż nawłoć jest rośliną miododajną, a nawet leczniczą, to w konsekwencji negatywny wpływ na całość biotopu zdecydowanie przeważa nad pozytywami. A dodatkowo gatunków nawłoci o statusie rośliny inwazyjnej jest w naszym kraju kilka.

Oczywiście mamy i gatunki natywnej nawłoci pospolitej, niepozornej i praktycznie bez opatrzenia trudnej do odróżnienia, tymi gatunkami się nie zajmujemy w tym wpisie, aczkolwiek wpis dotyczy rośli posiadających żółte kwiaty ,,sensu lato” .
Ich przepiękne kolory juz za dwa miesiące zamienią się nieodwracalnie w brązy suchych badyli…

Prócz nawłociowych żółtości mamy żółtości wrotyczowe. Wrotycz pospolity to roślina o niesamowitych właściwościach , w tym leczniczych ale i trujących. Nie tylko dla kręgowców ale i niektórych bezkręgowców, na które działa odstraszająco, jak chociażby kleszcze i mszyce… Na owady zapylające zbierające pyłek i nektar nie działa trująco, więc możemy sie nacieszyć ich zdjęciami.

Wrotycz wywołuje wiele kontrowersji, dyskusji, w które tutaj wchodzić nie zamierzam, warto dodać, że jego stosowanie a nawet kontakt ze skórą w przypadku nadwrażliwości może spowodować liczne komplikacje zdrowotne. Więc podziwiajmy ale nie konsumujmy 😉

Sierpniowe łąki skłaniają do refleksji nad przemijaniem nie tylko pór roku… Dla wielu z nas koniec sierpnia kojarzy się z końcem wakacji, a dla wielu z końcem sezonu na makro fotografię, chociaz to nie do końca prawda, bo i w zimie znajdziemy sporo tematów godnych uwagi. Wielkimi krokami nadchodzi jesień a z nią przeciekawy czas grzybobrań i fotografii grzybów.


Na deser wszystkim dobrze znany dziurawiec zwyczajny, porastający wszelkie nieużytki, obrzeża lasów, zarośla, murawy.

Przynajmniej jego lecznicze właściwości nie budzą zastrzeżeń 😉 W naszych rozważaniach ominąłem okres wiosenno – letnich żółtych kwitnień, zrobiłem to celowo, by temat poruszyć na przykład wiosną w przyszłym roku, ot taki jestem wyrachowany 😉 Oczywiście nie znalazłem tutaj miejsca, może z powodu braku zdjęć w moim archiwum na wpis o innych mniej zauważalnych sierpniowych roślinach z żółtymi kwiatami. A sam sierpień? Czy to tylko kwiaty w żółtym kolorze? Dla mnie najbardziej przyjemne są spadki temperatur w nocy i perspektywa porannych mgiełek, chociaż przedwczoraj podstępny plan ich fotografowania dronem spalił na panewce i mgiełek nie było, czyli jeszcze musimy na nie trochę poczekać przynajmniej na Lubelszczyźnie 🙂
Z punktu widzenia fotografa amatora zaś, sierpień to tez czas przygotowań do sezonu ornitologicznego, jako, że niedługo zaczną się przeloty ptaków, a i ciekawe gatunki zawędrują do nas. Do tego czasu jeszcze trochę, ale można powoli planować. O dziwo z gatunkami ptaków w przeciwieństwie do bezkręgowców aż tak źle chyba nie jest, chociaż w tym roku nasze ,,blokowe” jerzyki odleciały jak na komendę dosyć wcześnie, ale to z pewnością z powodu deficytu pokarmu, którego w tym roku jak pisałem na wstępie za dużo nie było. jako, że spadku liczebności przynajmniej tej naszej ,,osiedlowej” populacji nie stwierdziłem, podobnie inne gatunki o dziwo dopisywały, chociaż na pewno nie jest tak jak bywało dawniej.

Wracając jeszcze na chwilkę do żółtości, to faktycznie żółte kwiaty dodają uroku nawet zdjęciom mrówek, więc warto zapolować i na takie ujęcia. Chociaż nie tylko one wychodzą ciekawie na tle tych kolorów sierpniowych.

Żółty kolor i nam pomaga, bo skojarzenia jakie powstają w naszych mózgach w otoczeniu żółtości, możemy śmiało zaliczyć do kategorii pozytywnych doznań, myślę, że i owady odczuwają to na swój sposób podobnie 🙂
Do usłyszenia !


