Nie drażnić owada.., czyli krótko o oleicach.

Sezon entomologiczny w fotografii mamy w zasadzie juz za sobą. Możemy więc porozmawiać o ciekawych gatunkach zwierząt, jak chociażby właśnie o oleicach. A co o nich wiemy? Dla większości nie zaznajomionych z entomologią, jedynym źródłem wiedzy są strony internetowe, bynajmniej nie naukowe, tylko takie, z których najczęściej możemy sie dowiedzieć ,,jak szybko brać nogi za pas”, których autorzy często skupiają sią na walorach zagrożeń, toksyczności lub wręcz jadowitości zwierząt w okresie wiosenno – letnim. Tego nie zmienimy, bo ciągłe napędzanie zagrożenia przez media stało sie chlebem powszednim. Stąd i na ,,tapetę” brane są głównie zwierzęta a i rośliny również mogące zaszkodzić ludziom. Najlepiej jadowite, trujące i drapieżne 😉 Artykuły takie oczywiście maja pewien walor poznawczy, ale budowanie narracji wokół zagrożeń doprowadza niektórych do przeświadczenia, że wszystko co pełza i biega po lesie czy tez łące stanowi zagrożenie i należy takie zwierzątko ominąć ( bardzo właściwe podejście) albo zneutralizować, żeby ,,komuś nie stała się krzywda” to drugie jest bardzo złym podejściem, ale jakże nam znanym…

A co w kwestii oleic? Otóż większość artykułów zawiera jak zwykle ostrzeżenie nie tylko by nie dotykać, ale ogólnie ,,nie drażnić”, lub nawet ,,nie denerwować” oleic 😉 Te dosyć enigmatyczne zagrożenia i sytuacje stresowe dla owadów według autorów powodują wydzielenie substancji toksycznych niebezpiecznych dla człowieka i innych zwierząt. Otóż jest to szczera prawda, tylko niewielu piszących podkreśla, że zagrożenie takie najczęściej spowodowane jest reakcjami obronnymi owadów, które bierze sie do ręki. Jeszcze gorzej, gdy pewne ilości substancji przedostaną sie do worka spojówkowego lub na błonę śluzową nosa na drodze odruchowego ,,potarcia”. W przeciwnym razie wydzielenie jakiejkolwiek ilości substancji toksycznych ( w tym przypadku kantarydyny) bez kontaktu z nią (skórą, czy błonami śluzowymi) szkodliwe dla nas nie będzie. Tutaj wzmianka o chrząszczach biegaczowatych, z pośród których wiele gatunków wyrzuca substancje toksyczne na pewna odległość i zagrożenie może być realne nawet bez kontaktu substancji ze skórą, a powiedzmy że wystarczy niebezpiecznie zbliżyć twarz do pochwyconego chrząszcza, by odczuć to na własnych błonach śluzowych 🙂 I tutaj zawiera się sens ostrzeżenia, który często jest przemilczany przez autorów, otóż podstawowym założeniem bezpieczeństwa na łonie przyrody podziwianej przez osoby nie mające wiedzy specjalistycznej nie branie wszystkiego co pełza i biega do ręki. Wiedza specjalistyczna nawet na poziomie amatorskim niweluje takie zagrożenia. Jest w tym przestroga nie tylko dla rodziców pilnujących swoje pociechy na świeżym powietrzu, ale i dla fotografujących przyrodę. Brak wiedzy w temacie substancji toksycznych wydzielanych przez zwierzęta może skutkować nieprzyjemnymi konsekwencjami. To może sie zdarzyć przy próbach ,,upozowania” na przykład chrząszczy oleicowatych, czy biegaczowatych by ładnie wypadły na zdjęciach. No dość tych ostrzeżeń. Skoncentrujmy sie na tych przeciekawych owadach, których moim zdaniem też liczebność spadła względem ubiegłych lat.

Oleice to rodzaj chrząszczy w obrębie rodziny majkowatych (zwanych tez oleicowatymi), których znamy na całym świecie około 3000 gatunków u nas zaś w kraju 15-18 (w tych osiemnastu również gatunki prawdopodobnie już nie występujące w Polsce), co w ogólnej liczbie około 180 występujących w Europie nie jest imponujące. Spośród tych 15 krajowych gatunków chrząszczy majkowatych przeważającą liczbę stanowią oleice, aż 10 gatunków. Te z pozoru pokraczne chrząszcze majkowate posiadają jak juz wspominałem zdolność produkcji kantarydyny, substancji która juz historycznie miała zastosowanie w medycynie, bo o ,,hiszpańskiej musze” pewnie większość słyszała, ale zdecydowanie odradzam pozyskiwanie i stosowanie tej substancji na własną rękę 😉 Dawka bardzo niewielka bo około 30 miligramów czystej kantarydyny jest dawką śmiertelną dla człowieka, chociaż by wyprodukować taką ilość toksyny potrzeba więcej niż jedna oleica . Ciekawy jest rozwój oleic, ponieważ owady te (samice rzecz jasna) składają jaja w ziemi, a larwy po wykluciu przedostają się na kwiaty, na których przechodzą w pasożytniczy tryb życia przyczepiając sie do odnóży wybranych pszczół z rodziny lepiarkowatych, porobnicowatych lub pszczolinkowatych, które budują gniazda w ziemi (tam larwy zwane trójpazurkowcami) korzystają do woli z pasożytniczego trybu życia. Dorosłe oleice czyli imagines odżywiają się roślinami – są fitofagami. Zdjęcia pszczolinek poniżej.

Oczywiście to opis w dużym uproszczeniu, ale nie będę przepisywał podręczników i każdy jak sobie poszpera to i znajdzie, może warto napomknąć, że przyczepienie larwy do niewłaściwego gatunku błonkówki skutkuje brakiem możliwości prawidłowego rozwoju. Czy oleice są rzadko spotykanymi chrząszczami? W pewnych środowiskach można je bez problemu napotkać. Preferują kserotermy, ciepłe łąki, zarośla, zbocza, brzegi lasu, wszędzie tam, gdzie możemy napotkać pszczoły samotne. Nie przegapimy go z pewnością, jako, ze to duży chrząszcz.

Przy niewielkim wysiłku i oczywiście bez brania go do ręki możemy określić płeć owada, jako, ze segmenty czułków samca są zgrubiałe i w miejscu zgrubienia załamane (zdjęcie powyżej), samica ma czułki bez załamań i zgrubień.

Warto by było powiedzieć, że większość gatunków napotykamy w okresie wiosennym i wczesno letnim. Jeden z gatunków ostatnio napotykany i opisywany nieco częściej jest spotykany prócz wiosny również wczesną jesienią – to Meloe rugosus (polskiej nazwy brak). Najczęściej spotykane są jednak dwa gatunki a mianowicie oleica krówka – Meloe proscarabeus i oleica fioletowa – Meloe violaceus. Pozostałe to rzadkie, aż do bardzo rzadkich gatunków i trzeba umieć je rozpoznać. Często wymaga jednak bliższych oględzin, a to jak już pisaliśmy jest dla większości ludzi sporym zagrożeniem. A teraz o fotografowaniu. Oczywiście stabilizacja aparatu może być zalecana, chociaż oleice bardzo sprawnie się przemieszczają i powiem więcej, że co prawda biegaczom ustępują pod względem szybkości, to żwawo szukają schronienia. Ustawianie statywu itp. może mijać sie z celem, chyba że trafimy na jakieś poranne odrętwienie oleicy. Zalecana jest lampa z dobrym dyfuzorem, ponieważ refleksy ze względu na błyszczący pancerz owada są uciążliwe.

Optymalnym wydaje sie światło zastane, ale naprawdę musi go być sporo, by właściwie doświetlić chrząszcza. O ile problemem nie jest sfotografowanie go na pozbawionej wyższej roślinności ścieżce, to w trawie jest znacznie gorzej – zdjęcie powyżej. Zdecydowanie nie należy ,,wsadzać” chrząszcza na gałęzie drzew, co się często zdarza niektórym fotografującym by ,,wyczyścić tło”. Oleice spontanicznie nie wchodzą na korę drzew, wysokie gałęzie, chociaż na leżące na ziemi gałązki i różne nisko położone badylki tudzież leżąca na ziemi korę owszem.

Próby upiększania zdjęć w ten sposób są niepoważne i budzą nie tylko u mnie jedynie grymas politowania.

Można by jeszcze sporo napisać o tych chrząszczach, ale mając na uwadze wytrzymałość czytających wolę zakończyć by nie marudzić i nie nudzić 😉

Tak więc kończąc, zastosujmy się do uwag zawartych w sensacyjnych artykułach o stresowaniu zwierzątek, przede wszystkim nie bierzmy oleic do ręki, ale obserwujmy i fotografujmy, a przede wszystkim poczytajmy o nich. Róbmy wszystko by nie przyszło komuś do głowy tak ,,niebezpieczne zwierzę” zabić, co niestety często się w naszym kraju zdarza, czego byłem nawet świadkiem widząc rowerzystów na wycieczce dla ,,fantazji” rozjeżdżających chodzące po ścieżce nie tylko oleice, jelonki, a nawet młode zaskrońce….. ;-(

do usłyszenia !

Please follow and like us:
Pin Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

RSS
Follow by Email