Nie od parady dobrałem zdjęcie słynnego kolczaka zbrojnego w zdjęciu otwierającym wpis. Zanim przejdziemy bowiem do pewnych techniczno-behawioralnych aspektów, powinniśmy mieć pewność, że pająk nam ,,nie zagraża” . Po prawdzie zagrożenia w przypadku naszej krajowej fauny nie ma prawie wcale. Napisałem ,,prawie” bo trzeba uczciwie powiedzieć, że ukąszenie pająka dla osób wrażliwych może rodzić pewne komplikacje, ale nie większe niż użądlenie osy, czy pszczoły. Generalnie sam jad krajowych gatunków, bez względu czy o właściwościach neurotoksycznych, czy cytototoksycznych, nie ma znaczenia medycznego, poza ewentualnie dwoma, no trzema gatunkami. Musimy sobie zdawać sprawę, że chelicery pająków w naszym kraju opisywanych w zdecydowanej większości nie są w stanie przebić skóry człowieka.
Z wyjątkami. Jednym z nich jest kolczak zbrojny Cheiracanthium punctorium.


Opowieści o jego ,,zabójczym jadzie” goszczą w okresie wakacyjnym dosyć często. Sezon ,,ogórkowy” cechuje się bowiem silnym ukierunkowaniem na prezentację chociażby wypuszczonych krokodyli, zbiegłych boa dusicieli, oraz oczywiście egzotycznych gatunków szerszeni i jadowitych pająków. Podkreślanie zagrożenia ze strony krajowych gatunków daje w efekcie klasyczną arachnofobię, z ukierunkowaniem na zabijanie wszystkiego co przypomina pająka. Oczywiście takie obrazki jak ten poniżej ( na którym widnieje moja pupilka, 7 letnia Marysia – ptasznik z gatunku Lasiodora parahybana), często są dołączane do takich redaktorskich wypocin.

Jako, że Marysia ma wielkość mojej dłoni, może to przyprawić osoby wrażliwe o omdlenia i poważny stres. Oczywiście nie poruszam tutaj aspektów fotografii pająków hodowanych w terrariach o egzotycznym rodowodzie. Niektóre egzotyczne gatunki są stosunkowo niebezpieczne, a niektórych wcale nie wolno hodować, ze względu na ich bardzo silny jad. Ale my opowiadamy o gatunkach krajowych, których fotografowanie naprawdę daje wiele satysfakcji. Wracając do krajowych gatunków niebezpiecznych, nasz kolczak zbrojny jest o tyle kłopotliwy, że faktycznie kontakt z jego chelicerami (szczękoczułkami) może być bardzo bolesny i dający powikłania miejscowe w postaci odczynów w miejscu ukąszenia.


Pająk ten jest w chwili obecnej szeroko rozsiedlony w naszym kraju. Możemy go napotkać na łąkach, gdzie na wysokich trawach i innych roślinach buduje gniazda zbudowane z jedwabnego oprzędu, wielkości gołębiego jaja.

Oczywiście o ukąszeniach mówi sie rzadko, no może poza plotkarskim obiegiem wakacyjnych sensacji, w których każdy ślad po ukąszeniu jest przypisywany groźnym zwierzętom, w tym i pająkom. A ,,ataki pająków” goszczą w wielu brukowych gazetach i serwisach, pospołu z porwaniami przez kosmitów. W przypadku kolczaka bezpośredni atak na oprzęd gniazdowy z próbą ingerencji palcami może doprowadzić do ukąszenia, ale na pewno nie w sytuacji fotografowania. Podobnie rzecz ma się z dużo rzadziej występującym gatunkiem jakim jest sieciarz jaskiniowy Meta menardi. Ze względu na brak dobrych zdjęć mojego autorstwa posiłkuję się fotografiami zaczerpniętymi z Internetu.


Jak Państwo widzicie wygląda bardzo groźnie 😉 W tle drugiego zdjęcia, widzimy kokon z jajami, którego strzeże bardzo pilnie. Ale nie rzuca się na fotografujących. Jego zasięg jest ograniczony, jako, że preferuje systemy jaskiniowe, ewentualnie studzienki, piwnice, kopalnie, sztolnie etc. Więc poza tymi miejscami go nie napotkamy. Jego ukąszenie też wywołuje miejscowe reakcje, chociaż nie jest zagrożeniem dla życia (często takie opowiadania o właściwościach paraliżujących, uśmiercających człowieka w ciągu doby, etc., sprzedawane są przez przewodników oprowadzających po jaskiniach). By uniknąć kontaktu najgorszego stopnia z tym uroczym zwierzakiem nie należy przestawiać go palcami, ani badać w ten sam sposób kokonu, bo może się zezłościć. Widzimy tutaj prawdziwa opiekę nad potomstwem (zresztą typowa dla wielu gatunków pająków) na zdjęciach poniżej przykłady matczynej opieki nad kokonem i młodymi pająkami z rodziny pogońcowatych.



I trudno jest wydawać wyrok na pająki tylko dlatego, że odbiegają wyobrażeniom o miłych zwierzątkach, zwłaszcza, że nie są wegetarianami, podobnie jak żaby czy ropuchy, które budzą więcej sympatii, pomimo swej bezwzględności i specjalizacji pokarmowej 🙂

Z przyzwoitości, oczywiście wrodzonej, nie pominę jeszcze pająków, które są podawane jako niebezpieczne, chodzi o rodzaj Dolomedes czyli bagniki. Duże przepiękne pająki polująco niedaleko zbiorników wodnych, w terenach podmokłych. Ich ukąszenie uchodzi za nieprzyjemne, ale jest kompletnie niegroźne.

I to cała groza ,,śmiertelnie niebezpiecznych” pająków występujących w naszym kraju. O topiku, czyli jedynym pająku mieszkającym pod wodą nie piszę, ponieważ trudno jest robić mu zdjęcia poza systemami akwariów. A to już inna historia. Teraz trzeba sie skupić na etycznym fotografowaniu z poszanowaniem przepisów o ochronie przyrody.
W Polsce kilka gatunków jest chronionych, ale ze względu na szczupłość tego wpisu, nie będę prezentował gatunków podlegających ochronie, tylko skupię się na etycznym postepowaniu względem wszystkich gatunków z ukierunkowaniem na pająki, o czym już pisałem. Lista chronionych gatunków krajowych dostępna jest na stronach internetowych, warto się zapoznać.
Otóż szanujmy przyrodę i nie starajmy sie jej poprawiać poprzez zabieranie pająków do domu, tylko po to by im zrobić zdjęcie, bez względu czy są one pod ochroną czy nie. Takie przenosimy kończą sie źle, bo większość nie odwozi zwierzątek na miejsce tylko po zakończonej sesji wyrzuca do toalety, lub przez okno.

Nie dewastujmy środowiska bezsensownie rozkopując wejścia do nor zasiedlonych przez pająki. Takie zabawy kończą się zazwyczaj bardzo źle dla pająka. Przypadkowe zniszczenie pajęczyny nie jest specjalnie przykre, ponieważ pająki szybko ją odbudują, ale celowe złośliwe niszczenie czy nawet podpalanie jest kretynizmem. Oczywiście nie mówię o mieszkaniach, gdzie czasami nadmiar pajęczyn może być postrzegany przez niektórych jako bród i zaniedbanie higieniczno-sanitarne.
Co do tkania pajęczyny warto zwrócić uwagę i na ten aspekt, niezwykle porywający to spektakl misternego plecenia pajęczyny. Jest to doskonały motyw do filmowania, podobnie jak atak na ofiarę znajdująca sie w sieci. Te wymienione wątki są ujęciami obowiązkowymi w filmach na temat pająków. Powiedzmy że jeszcze zjadanie swoich ofiar i zaloty mogą uchodzić za bardzo pożądane. Reszta ujęć, poza bieganiną pająków pogońcowatych to raczej wskazania do zdjęć, nie filmu. Trudno kręcić bowiem dłuższe niż kilkusekundowe sceny filmowe z zawieszonym i czającym się pająkiem. Byłoby to zbyt nudne 🙂 Skoro juz jesteśmy przy aspektach filmowo-fotograficznych, to wszystkie techniki stosowane w makrofotografii są jak najbardziej wykorzystywane i w uwiecznianiu pająków. Niektóre gatunki reagują bardzo silnie na przesłonienie słońca czyli gwałtowne zacienienie. Wywołuje to u nich ucieczkę i chowanie się ( gatunki epigeiczne) i opuszczanie się z sieci po nici ratunkowej na dół. Tak na marginesie to też ciekawy motyw do filmowania.

Wspominałem o ochronie gatunkowej, ale jeśli napotkamy jakikolwiek gatunek w tym chroniony i uda nam sie go sfotografować bez koniecznej immobilizacji, bez robienia krzywdy zwierzątku to przecież nikt nie zabroni nam go uwiecznić na zdjęciu.
Pająki to bardzo czyste zwierzątka i rytuały higieniczne zajmują u nich bardzo dużo czasu. Przy okazji naprawdę zwalczają plagi dokuczliwych insektów w naszym otoczeniu w tym i w domach. Więc niechęć do nich, warta jest zamiany na ciekawość i chęć ich obserwacji, bo są naprawdę pasjonujące.
Trzeba tutaj poruszyć również temat fotografowania pająków w innych krajach europejskich. Mam na myśli głównie kraje basenu Morza Śródziemnego. Rozpatrując w skali Europy występowanie pająków niebezpiecznych dla fotografującego, można wymienić prócz tych o których wspomniałem, jeszcze trzy gatunki mogące budzić obawy. To tarantula południowo rosyjska (znana tez jako ukraińska) Lycosa singoriensis, co prawda nie związana z krajami śródziemnomorskimi, a raczej ze stepami ukraińskimi i rosyjskimi, a także środkowoeuropejskimi. Błędnie podawana jako występująca w Bieszczadach, co nie zostało potwierdzone. To pająk z rodziny pogońcowatych. Zdjęcia nie posiadam, ale zaprezentuję tutaj pobrane z sieci zdjęcie tarantuli ukraińskiej,

oraz własne, co prawda nie tarantuli, ale zbliżonego wielkością, chociaż nieco mniejszego pogońca gatunku Hogna radiata. Fotografowanego w Chorwacji.


Jak Państwo widzicie pająki wyglądają groźnie, lecz wielkiego znaczenia medycznego nie mają, może poza objawami lękowymi z powikłaniami kardiologicznymi co sie przecież może wydarzyć…. Prócz tarantuli mamy jeszcze chyba naprawdę najbardziej niebezpiecznego pająka o znaczeniu medycznym czyli Loxosceles rufescens znanego jako pustelnik śródziemnomorski, lub pająk skrzypcowy. Zdjęć również nie posiadam więc posiłkuję sie siecią.


W tym przypadku istotnie żartów nie ma, więc uważajmy przy próbach fotografowania tego z pozoru niegroźnego zwierzątka, podobnie jak bardziej okazałego zwanego ,,europejską czarną wdową” czyli karakurta trzynastokropkowego (Latrodectus tredecimguttatus), przy którym pomoc medyczna również jest niezbędna. Zdjęcia z sieci. Pająk jest przecudnej urody i zapewne złych zamiarów nie ma to jednak ostrożność jest wskazana.


Czyli zaopatrzeni w wiedzę na temat niebezpieczeństw związanych z fotografowaniem pająków a także aspektami ich ochrony i zwykłego ludzkiego poszanowania żywych istot, możemy brać aparat, obiektywy i fotografować jak też filmować…. O samym filmowaniu porozmawiamy krótko w części trzeciej, a także pooglądamy jakieś filmy, może niezbyt udane, ale zrobione w naturze nie w kombinowanych warunkach domowego terrarium. 😉
Do usłyszenia 🙂

