Wystaw rogi, czyli polowanie z aparatem na ślimaki.

Zanim ukończę trzecią część opowieści o fotografowaniu i filmowaniu pająków, zajmę Was przez kilka minut fotografowaniem ślimaków. Tak w ogóle to jest to jedna z przyjemniejszych dziedzin makrofotografii, powiedziałbym, że zalecana dla poczatkujących miłośników świata makro.

Oczywiście nie do końca jest to prawda, bo i tutaj zdarzają się prawdziwe wyzwania. Niemniej by nie zrazić sie do tej gałęzi fotografowania jaka jest makro, można zacząć od ślimaków i one zdefiniują nasze predyspozycje, no bo jeśli nie sprawi nam frajdy fotografowanie powolnych i w zasadzie dosyć przewidywalnych zwierząt, to może lepiej sobie odpuścić? 😉

Sprzęt do makro w tym przypadku wcale nie musi być wysublimowany i sam obiektyw makro plus lampa (koniecznie z dyfuzorem), ewentualnie światło ciągłe modelowane (lampa LED) są absolutnie wystarczające. Czyli komfort fotografowania z małym plecakiem, bez obciążeń zrywających więzadła i mięśnie 🙂 Jasne, gdy wpadnie nam do głowy filmowanie, to zestaw trzeba powiększyć, ale my skupiamy sie w tym wpisie na fotografowaniu.

Ślimaki napotkać możemy z pierwszym podmuchem wiosny, do pierwszych przymrozków, no powiedzmy komfortowo do końca października, a potem już przy wyjątkowo wysokich temperaturach nawet w zimie, co ostatnio sie u nas w kraju zdarza nader często.. Zdjęcie z lutego 2024 poniżej.

Nie muszę Wam tłumaczyć, że ślimaki napotykamy praktycznie wszędzie, nawet w aglomeracjach miejskich i warunkiem jest odpowiednio wysoka wilgotność.

Stąd nie jest rzadkim obraz dziesiątków ślimaków pełzających po chodnikach po wiosenno- letnich opadach deszczu. Jeśli czytają ten wpis miłośnicy ogródków działkowych to im tłumaczyć nie trzeba, bo wiedzą doskonale gdzie je można napotkać i czego po niektórych gatunkach można sie spodziewać. Entuzjazmu się po nich nie spodziewam 🙂 Konkludując, każde środowisko z odpowiednia wilgotnością i oczywiście roślinnością będzie dobrym miejscem na ich poszukiwanie. Rzecz jasna pożądana jest chociażby minimalna wiedza na temat gatunków jakie fotografujemy, to oczywiście możemy uzupełnić juz w trakcie obróbki i śledzenia literatury.

Na rynku jest sporo książek popularnonaukowych na ten temat chociaż dla ambitnych, którzy zarażą się malakologią (nauka o mięczakach), polecam biały kruk, książkę Jarosława Urbańskiego – ,,Krajowe ślimaki i małże” lub drugą ,,Poznaj krajowe ślimaki i małże” .

To książki sprzed kilkudziesięciu lat, ale po prostu to klasyka. Oczywiście sporo jest na rynku i współczesnych kluczy fotograficznych, ale książka ,,z charakterem” to książka godna polecenia 🙂

Wracając do meritum, większość obserwowała ślimaki i wie, że poruszają sie stosunkowo wolno, łatwo wychwycić je okiem w terenie i oczywiście ich ,,powolny behawior” pozwala na pełne przygotowanie sie do zdjęcia, nawet jeśli sprzęt jest rozłożony w plecaku, to jest sporo czasu na jego spokojne złożenie i ustawienie parametrów fotografowania. czyli pełen luz i komfort.

Musimy zdawać sobie sprawę, że ciało ślimaków pokrywa śluz, który będzie sporą przeszkodą przy źle dobranym oświetleniu, bądź to zbyt ostrym.

Spowodować to może nieładne przepalenia. Tutaj musimy podejść kreatywnie, czemu sprzyja oczywiście powolny ruch ślimaków. Możemy zastosować dyfuzor (softbox, czy inne rozwiązanie), możemy obnizyc manualnie moc palnika lampy, obniżyć ISO (jeśli jest co obniżać), wyzwolić lampę zdalnie ustawiając ją z boku aparatu, etc. Do przetestowania. Można pewne niuanse poprawić w trakcie obróbki zdjęcia w programie.. Można oczywiście wykorzystać światło zastane, co byłoby najbardziej pożądane, ale w tej sytuacji konieczne jest dobre ustabilizowanie aparatu, zwłaszcza jeśli operujemy wydłużonym czasem ekspozycji. Na zdjęciach poniżej- na pierwszym fotografia w świetle zastanym, na drugim z użyciem lampy błyskowej. Jest różnica i to spora

Oczywiście przy dużej ilości ostrego światła słonecznego powinniśmy go jakoś rozproszyć, więc blenda się przyda. I chyba tyle uwag technicznych, trzeba napomknąć o behawiorze ślimaków. Ślimaki maja wyjątkowo słaby wzrok, natura obdarzyła je postrzeganiem nieostrym a przy okazji okrojonym z barw, widzeniem ciemno-jasnym, czyli reagują jedynie na zmianę natężenia światła, często gwałtownie, chowając czułki z osadzonymi na nich oczami (osadzone są na dłuższych czułkach górnych) do wewnątrz ciała, co jest wszystkim dobrze znana reakcją.

Widzą kontur przeszkody plus gwałtowny ruch odbierają jako zagrożenie. Oczywiście po pewnym czasie, nawet niedługim znowuż wysuwają czułki i wtedy jest najlepszy moment na wykonanie zdjęcia. Jeśli nie będziemy zaburzać ślimakom widzenia poprzez gwałtowne ruchy wywołujące zmianę natężenia światła to spokojnie możemy zabrać się do fotografowania. Kadrowanie ślimaków jest z jednej strony łatwe, z drugiej zaś bywa kłopotliwe, to ostanie bywa często utrudnieniem, zwłaszcza u ślimaków przemieszczających się na roślinach, uciekających nam czułkami z płaszczyzny ostrości.

Możliwość długiej pracy przy mało ruchliwych zwierzętach daje sporo komfortu i pozwala uzyskać całkiem fajne efekty. Ślimaki wodne rzadko są obiektem fotografowania, jako, że fotografowanie ich in situ w naturalnym środowisku wymaga zastosowania specjalistycznych wodoodpornych osłon na aparat, lub wykorzystania obiektywów takich jak Laowa 24 Probe z wodoszczelnym korpusem (do 1/2 odległości od soczewki czołowej). Ale i to jest trudne i to bardzo. Pozostaje fotografowanie ich w warunkach terraryjnych w akwaterrarium czy akwarium, ale pamiętajmy, że jest to wyrwanie zwierzęcia ze środowiska naturalnego. Widziałem kiedyś zdjęcia wykorzystujące w terenie mały zbiornik – akwarium, po sesji fotograficznej zwierzątka wodne ( nie tylko ślimaki) wracały do swojego środowiska. To chyba optymalne rozwiązanie, chociaż noszenie małego akwarium i aranżacja jego wnętrza dla potrzeb zdjęć czy filmu to już nieliche wyzwanie 🙂

Zdecydowanie odradzam zabieranie ślimaków do domu i skazywanie na śmierć poza środowiskiem naturalnym. Ślimaki też odczuwają stres i to niepotrzebne maltretowanie można sobie odpuścić na rzecz zdjęć ślimaków lądowych. Pośród około 220 gatunków ślimaków występujących na terenie Polski około 170 to gatunki lądowe i mamy co fotografować przez długie lata 🙂 Mamy też gatunki chronione w liczbie sześciu, w tym dwa częściowo chronione – pośród nich ślimak winniczek, którego niektórzy zbierają w okresie dozwolonym i zjadają…ja do nich nie należę 🙂

Powodzenia na foto łowach 🙂

Do usłyszenia !!

Please follow and like us:
Pin Share

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

RSS
Follow by Email