Jaką pogodę zafundował nam kwiecień widzimy za oknem. Nie narzekajmy bo w sumie do świątecznej niedzieli było całkiem przyjemnie. Wypady fotograficzne do lasu z pewnością owocowały fajnymi kadrami. Ale czy zawsze ładna pogoda powinna nastrajać do fotografii w plenerze, a zła zniechęcać? Stąd fotograficzna mądrość „Im gorzej, tym lepiej”.
Jak przypuszczam większości nie trzeba tłumaczyć wszystkich minusów (tak, tak) ładnej pogody. Przecież wszyscy kochają słońce i niebieskie niebo. Tutaj, to znaczy w odniesieniu do fotografii takie ,,idealne” warunki dobre są jedynie do plażowania i umiarkowanej aktywności zaraz po wschodzie słońca, tak powiedzmy do 8.00 i przed zachodem, tak jakieś 2 godziny, a nawet krócej. No nie , możliwe ze miłośnicy krajobrazów przy zastosowaniu odpowiednich technik w tym i filtrów są gotowi do stworzenia interesujących kadrów. Ale reszta miłośników wszelakiej aktywności w plenerze z aparatem, przy ładnej pogodzie jest zmuszona do ograniczenia aktywności, bądź przeróżnych wybiegów z zastosowaniem blend rozpraszających, które mogą być pomocne przy makrofotografii, ale juz przy próbach fotografowania ptaków czy ssaków ich stosowanie jest niemożliwe. A przy pochmurnej pogodzie, nawet deszczu czy śniegu, możliwości kreatywnego fotografowania sie znacząco zwiększają. Tak naprawdę ograniczyć nas może kiepska odzież i ewentualnie brak zabezpieczenia sprzętu fotograficznego. A czas fotografowania znacząco sie wydłuża, w zasadzie można fotografować przez cały dzień, chociaz faktycznie deszcz ograniczy aktywność niektórych gatunków zwierząt. Ale niektóre z ochotą wypełzną w czasie deszczu.


Magia słonecznych poranków i mgieł kończy się około godziny 8 w lecie i nic tego nie zmieni. Chyba, że nasuną sie chmury. Jak wszyscy wiedzą, nowoczesny sprzęt z coraz wyższym użytecznym ISO, stabilizacjami matrycy, etc. doskonale radzą sobie z długimi czasami ekspozycji przy kiepskiej pogodzie. A stabilizacja statywowa i jasne obiektywy sprawę rozwiązują definitywnie. No dodajmy do tego jakieś przyodziewki przeciwdeszczowe dla nas i naszego sprzętu. Co więc ogranicza wyjścia? Z rozmów prowadzonych z innymi 80% nie wychodzi w czasie brzydkiej pogody, jako, że …obawia się właśnie o sprzęt. O jego zamoczenie, zabrudzenie, zmrożenie i tak dalej. Część osób dodatkowo nie lubi brzydkiej pogody uważając, że skoro fotografia to malowanie światłem, to jak światła jest niewiele, to i z tego malowania czyli fotografowania nici. A to wcale nie jest prawdą. W tym wpisie pokazuję zdjęcia zrobione w czasie naprawdę nieciekawej dla większości pogody. Najczęściej w trakcie opadów i po opadach deszczu/śniegu.



Takie fotografowanie ma wiele uroku i co tu dużo mówić jest też fajną przygodą.

Poszukiwania obiektów do fotografowania w czasie deszczu w późnowiosennym lesie uważam, za bardzo udane. Wszystkie wyjścia, przy których aura była kapryśna zapamiętałem i były na swój sposób inspiracją. A te przy ładnej pogodzie w większości rozmyły się w pamięci, mam nadzieje, że to nie z powodu upływających lat i siwiejących włosów, ale przez to że były na swój sposób banalne i często nieudane.

W przypadku makrofotografii, której poświęcam najwięcej czasu, zawsze możemy korzystać z dobrodziejstw światła dodanego, czyli lamp błyskowych, o czym szerzej można przeczytać we wpisach o makrofotografii.
Fajne efekty uzyskujemy przy zamgleniu i chmurach z przebijającym się słońcem. W zasadzie wszystkie takie zdjęcia mają swój klimat.


Trudno ukryć, że zdjęcia wykonywane w czasie ładnej pogody są łatwiejsze w obróbce, o ile wykonano je po wschodzie i przed zachodem słońca. no i nie wymagają takiego zaangażowania by pokazać coś fajnego i niebanalnego jak w pochmurny dzień. Co prawda możliwości zastosowania kreatywnego oprogramowania potrafią wydobyć czasami i słońce na niedoświetlonym kadrze, ale to już ingerencja zbyt poważna by poważnie traktować taką fotografię. Znam niemniej osoby uwielbiające takie rozjaśnione zdjęcia i na swój sposób są one tez ciekawe, chociaz mi kojarzą się niestety z przepalonym kadrem. Fotografując w warunkach niedoświetlenia tez pokazujemy stan ekosystemu w jakim przyszło nam fotografować, a nadmiernie ingerując uzyskujemy obrazy o pewnych walorach artystycznych, ale nie dokumentacyjnych, na czym wielu z nas zależy najbardziej. Powinienem bardziej rozpisać sie o zakresie dynamicznym matryc aparatów, ale to blog amatorski o przyrodzie, a o rozpiętości tonalnej, wpływie ostrego światła i trudnych do fotografowania godzinach południowych, kiedy powinno sie ucinać drzemkę po intensywnym poranku z aparatem, ale to możecie wyszperać w sieci, a tutaj opisałem kilka refleksji, może komuś pomogą podjąć decyzję o sięgnięciu do szafy po kurtkę przeciwdeszczową i kalosze, nie zapominając o aparacie… 🙂


